Kluby Ośmiu

kluby-osmiu

Program wychowawczy Fundacji „Świat na Tak” realizowany jest z powodzeniem w szkolnych Klubach Ośmiu. Aby go jednak lepiej zrozumieć trzeba przedstawić krótką historię Samorządowego Konkursu Nastolatków „Ośmiu Wspaniałych”, którego przesłanie dało początek działalności Klubów w szkołach.Na jesieni 1993 roku ruszyła pierwsza edycja Konkursu, którego ideową inspiracją był znany western „Siedmiu wspaniałych” w którym siedmiu zwyczajnych facetów, wypowiada walkę dyktatowi zła w małym meksykańskim miasteczku i ostatecznie wygrywa nierówną walkę.

Konkurs stał się swoistą zachętą dla młodych ludzi, by w podobny sposób przeciwstawiali się uzależnieniom, przemocy i egoizmowi w swoim środowisku szkolnym, koleżeńskim, rodzinnym. Kierując się tym przesłaniem, młodzież zaczęła podejmować liczne inicjatywy prospołeczne, które doprowadziły do powstania w 1998 roku Fundacji „Świat na Tak”.

Pierwszą reakcją na przesłanie konkursowe stały się tzw. grupy sportowe, prowadzone przez Bogusława Jankowskiego, jednego z laureatów pierwszej edycji konkursu, który tak wspomina tamtą inicjatywę:

Grupy sportowe rozpoczęły się z potrzeby i zrozumienia, że człowiek rozwija się harmonijnie – czyli ważny jest nie tylko intelekt, ale także i sprawność fizyczna – szczególnie u osób młodych. Pierwsza grupa to zespół związany przez różne duszpasterstwa z parafią św. Zygmunta w Warszawie. Osób chętnych było dużo, również zadania podzielone były co do dyscypliny trenowanego sportu. Szybko więc zaczęły powstawać grupy w podziale na dyscypliny: piłkę nożną (tu było najwięcej osób), piłkę koszykową, ping-pong, siłownie, a później też grupa żeglarska. Ta „gałąź” to osoby związane z parafią. Druga „gałąź” to osoby tzw. z podwórka. Zaczęło się dosyć prozaicznie – zaczepiony przez grupkę moich rówieśników pod blokiem gdzie mieszkałem, z prośbą nie do odrzucenia, by przynieść im następnego wieczoru wina mszalnego, zaproponowałem możliwość korzystania z wynajętej przez parafię sali gimnastycznej. Pieniądze, które pewnie przyszłoby mi wydać na wino, przeznaczyłem na piłkę i tak rozpoczęła się działalność drugiego skrzydła grup sportowych. Grupa ta w pewnym okresie liczyła ponad sto osób, i mogła trenować dzięki uprzejmości dyrektorów szkół w 7 salach sportowych. Prawie wszystkie szkoły na Bielanach były wykorzystywane do prowadzenia naszych zajęć. Działania te w pewnym momencie wsparła również dzielnica Bielany, przekazując sprzęt sportowy. Cel był zawsze jeden – przez sport i zdrową rywalizację przekazywać naukę zdrowych wartości moralnych i społecznych. W pracy najważniejsi byli ludzie – animatorzy, którzy bezpłatnie chcieli brać odpowiedzialność za grupy, sale, prowadzone zajęcia. Liderem, (bo znalezienie takiej rzutkiej i komunikatywnej osoby jest niezwykle ważne dla sprawy), stał się ks. Piotr – wtedy jeszcze kleryk drugiego roku seminarium. Jego zapał i osobiste zdolności spowodowały wzrost liczebny ludzi i popularność grup sportowych niemal na wszystkich osiedlach Bielan. (…) Satysfakcją jednak po tamtych grupach zostaje to, że osoby te, już teraz dorosłe, pamiętają o swoich wychowawcach, a niejeden z nich ma swoje grupy młodzieży, już nie tak liczne, ale działające na osiedlach. Pomysłodawca grup sportowych jest dziś księdzem, dyrektorem Domu Rekolekcyjnego, słynącego z wielu pozytywnych inicjatyw, m.in. powstała tam Akademia Dobra i poradnia rodzinna.

Ale laureaci i sympatycy Konkursu chcieli zmieniać jeszcze więcej, dlatego zaczęli tworzyć Kluby Ośmiu Młodzieżowego Wolontariatu w szkołach do których chodzili. Kluby stały się swojego rodzaju odpowiedzią na potrzeby wychowawcze oraz poprawę relacji między rówieśnikami. Ich istnienie i działanie, opisane w „Metodzie wychowawczej – wychowanie przez pracę i pomoc słabszym” J. Fabisiak stały się także wyzwaniem dla dyrekcji szkół oraz nauczycieli. Wolontariat stopniowo przestał być przez nich postrzegany jako kolejne kółko zainteresowań czy ciekawy sposób spędzenia wolnego czasu, ale został przyjęty jako jedna ze skutecznych metod wychowawczych. Stał się podstawą budowania właściwych, opartych na przyjaźni i życzliwości, relacji.

Przykładem takiego pozytywnego oddziaływania niech będzie historia grupy „niegrzecznej” młodzieży, która pewnego dnia zgłosiła się do Fundacji z prośbą o wystawienie zaświadczenia o działalności w wolontariacie, potrzebnego do zaliczenia zajęć w szkole. Ponieważ następnego dnia miała odbyć się w Warszawie w hali Gwardii paraolimpiada współorganizowana przez Fundację, a brakowało nam wolontariuszy, zgodziliśmy się na wystawienie zaświadczenia w zamian za pomoc przy organizacji sali i opiece nad uczestnikami. Z całą pewnością pomoc i opieka nad osobami niepełnosprawnymi nie należała do kręgu ich zainteresowań, dlatego też bez przekonania oznajmili, że może się pojawią. Bez tej dodatkowej pomocy, szanse na udany przebieg imprezy były małe. Zdziwienie organizatorów było jednak wielkie, kiedy na drugi dzień kilkudziesięciu „wolontariuszy” pojawiło się w hali Gwardii i sprawnie ustawiało krzesła, ławki oraz zajmowało się uczestnikami olimpiady. Na koniec imprezy jeden z nich podszedł do Pani Joanny i wyznał, że może jemu „jeszcze uda się być człowiekiem”. Dziś on i kilku jego kolegów to wspaniali ojcowie i mężowie, absolwenci warszawskich uczelni, cenieni pracownicy.